Loading...

Yogini nie mają depresji

O zbawiennym wpływie ćwiczeń na samopoczucie człowieka mówiło się od dawna. Nie inaczej jest w przypadku yogi. To forma aktywności, która od dawna łączona była ze stanem psychiki, choć pierwsi yogini mówili raczej o stanach ducha.

Tak czy inaczej, już wieki temu zauważono, że yoga nie tylko wzmacnia ciało, ale przyczynia się także do dobrego samopoczucia. Osoby uczące się kolejnych asan i poświęcające yodze przynajmniej kilka godzin tygodniowo odznaczały się zdecydowanie lepszym zdrowiem, spokojem i pogodą ducha. Te ostatnie cechy to przeciwieństwo depresji, którą charakteryzuje rozdrażnienie, brak motywacji i ogólne przygnębienie.

Yogini nie mają takich problemów. Przyznać trzeba, że niektóre poglądy zapalonych yoginów nie wytrzymują starcia z dzisiejszym stanem wiedzy. Wszystkie teorie o energii, stanach ciała i ducha raczej nie przekonają nikogo, kto opanował podstawy biologii, chemii czy fizyki.

Nie zmienia to jednak faktu, że nauka jest nie jest przeciwnikiem yogi. Wręcz przeciwnie. To właśnie najnowsze zdobycze techniki i wiedza z zakresu neurobiologii potrafią udowodnić, że yogini się nie mylą a pozytywny wpływ yogi to coś znacznie więcej niż efekt placebo.

Badania wykazały, że ćwiczenie asan aktywuje te części mózgu, które odpowiedzialne są za walkę ze stanami depresyjnymi i złym samopoczuciem. Co więcej, wyraźnie zwiększa się produkcja GABA – substancji odpowiedzialnej za właściwe funkcjonowanie całego systemu nerwowego. To właśnie te procesy sprawiają, że ćwiczący yogę czują się tak dobrze.